w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

24 kwietnia 2015

wystawa egoistycznie czyli szybka spowiedź w czterech obrazkach

"Drugi" czyli drugi w życiu patchwork, uszyty z myślą o rodzicach, mieszka u rodziców w szafie.


"Trzeci" czyli pozostałości z resztek po drugim. Kaprys. Mieszka u mnie w szafie. To są plusy po lewej stronie zdjęcia. Uszyte z 1353 kwadratów/cików.
No i my w pełnym składzie. Nieśmiało robimy przymiarki do podziału prezentu od Karoliny z B-Craft :).

"Znajdź różnicę". Kocham moje gęsi. Ubolewam, że nie umiem zrobić im zdjęcia. Ale jak się pstryka fotki telefonem to czegóż się można spodziewać. Nie będzie mieszkał w szafie. Będzie na widoku i będzie zasłaniał szybę w drzwiach. 


"Bolesławiec". Krwawica. Metr na metr, a zmęczył bardziej niż kingsize. Miejsce na ścianie wybrane i czeka na powrót talerzy do domu.


I to wsjo. Więcej grzechów nie pamiętam. A te drobne podobno się nie liczą.



9 komentarzy:

  1. teraz kolej na talerze i kubki - z Bolesławca - i wcale nie do szafy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli do ciągłego użycia, to tak
      nic się już w szafkach nie zmieści :D

      Usuń
  2. Dla mnie osobiście ściana to najwłaściwsze miejsce dla patchworkowych arcydzieł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lubię łóżkowe, takie do których można się przytulić :)

      Usuń
  3. Bolesławiec ma absolutnie cudowne pikowanie.... wiem, że "z musu", ale i tak.... "nienawidzę Cię" za nie.... normalnie w kompleksy mnie wpędzasz....
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pikowanie Bolesławca jest niesamowite, chętnie bym jeszcze pomacała :) Musisz koniecznie zrobić zdjęcie tego pikowania i wrzucić w internety - by ludziska mogli zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Karolina :).
      Wciąż nie kupiłam wiertarki, zrobię zdjęcie wiszącego.

      Usuń
  5. Obłedne to pikowanie Bolesławca. No opad zaliczam wszystkiego

    OdpowiedzUsuń