w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

7 sierpnia 2015

wpis dla zdradzonej

nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki

bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas


ks. Jan Twardowski, Wiersz z banałem w środku



Wczoraj dowiedziała się od lekarza. Drugi dzisiaj potwierdził diagnozę. Nie ma mowy o pomyłce. Może po to byłam w szpitalu, by wysłuchać. Ona tak to widzi.

ps.
nie można mówić choremu, że będzie dobrze
to jest niczym nieuzasadnione zaklinanie rzeczywistości
wkurzające
będzie albo dobrze, albo źle
chory również nie musi wyzdrowieć

7 komentarzy:

  1. Co do ps. - też tak myślę.
    Siły i wytrwałości życzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jo - będzie albo dobrze, albo źle, albo... średnio. Ale będzie. I czasem zaklinanie rzeczywistości jest uzasadnione potrzebą chwili. Niektóre zaklęcia są skuteczne: zmieniają rzeczywistość na jakiś czas. Na lepsze. Nie jest ważne, co inni mówią choremu. Jest ważne, co chory mówi sobie. Myślę ciepło o tobie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mi chodziło o tych pobocznych gadaczy.
      Co chory mówi sobie, to chorego sprawa.
      Wierzę w moc dobrych myśli, ale jak mi ktoś mówi, że będzie dobrze i nie precyzuje, czy ma na myśli przyszłe 10-lecie, czy przyszły tydzień, to mnie szlag jasny trafia, że robi za proroka w nie swoich sprawach i wypowiada tak naprawdę puste słowa.
      Może to pesymizm, o który jestem posądzana.
      Dla mnie to realizm.

      Licytuję się jak M.:
      ja o Tobie cieplej! :D

      Usuń
  3. Kontruję i rekontruję, ale musze uważać, żeby cię nie poparzyć! ;D
    Joanno, bierzesz takie wypowiedzi dosłownie, a to wcale nie są proroctwa, tylko pobożne (nie puste!) życzenia, świadczące o bezradności. Podobnie, ale bardziej realnie, brzmi "będzie lepiej", bywa że z takim samym skutkiem. Ale... jest mnóstwo ludzi, którzy takich życzeń potrzebują, bo są jeszcze większymi pesymistami, niż ty.
    Ja ci za to mówię - jako bezwyznaniowiec - są cuda na tej ziemi! I ponoć nie trzeba w nie wierzyć, tylko dopuścić taką możliwość, nie wykluczać... Jak rozum mówi "niemożliwe", to reszta się zaciska, dusi... a jak powie "być może", to jest miejsce na oddech. Na nadzieję? Upraszczam słowa, ale znam osobiście kilka przypadków niewyjaśnionej do końca poprawy. Nasza trwała 15 lat, z górkami i dołami. Kto by pomyślał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałabym umieć dopuścić

      Masz rację. Zgadzam się z całym Twoim wpisem.

      Usuń