w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

26 września 2015

transplantacja kota

Wacek był nie do oddania, M. się nie zgodził. Bluza leżała od zeszłej jesieni na widoku i dziś się doczekała przeróbki. Operacja trwała 5 minut, między gryzem kanapki i łykiem herbaty. I teraz są dwie poduszki, o które opierać się nie można, "bo szkoda".
Po lewej poduszka od Kasi.

Król jest trochę nagi. 
Zatrzaski przyszyję, jak przyjdzie wena.


ps.
tatuaż i ja mamy się dobrze
nie bolało
jest taki jak chciałam

10 komentarzy:

  1. Transplantacja zakończona sukcesem ;), kot rewelka.
    Ps.
    Cieszę się, że przeżyłaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. To teraz już zawsze będziesz z igłą w ręce :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze do mnie nie dociera :)))

      Usuń
  3. A kiedy fotka :-)?
    Kot fajowy (to chyba już trzecie życie tych szmatek :-) ).
    No i R2D2 też.

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu, za jakiś czas, jak się skóra zregeneruje i kolor zblednie, na razie jest czarny jak smoła.

    Trzecie, trzecie :)). Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty mi to tłumaczyłaś jak z tym kotem, ale dopiero teraz po zdjęciu załapałam ... fajny myk:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby proste, a ja prawie rok się zbierałam ;)

      Usuń