w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

5 października 2015

rozgrzewka

Życie mnie goni i nie poczekam na lepsze światło. Jeśli nie dziś, to już wcale, więc wybieram dziś.

Jakiś czas temu odkupiłam od koleżanki wielką pakę skórzanych resztek, z myślą, że uszyję z nich torbę. Na razie są dwie poduszki i muszę od skóry odpocząć, bo bardzo podnosi ciśnienie. Szyłam na elnie 340 i jestem jej wdzięczna, że wytrzymała ten eksperyment. Dwie warstwy zszywała bez problemu, na trzech stawiała opór, przy czterech musiałam prosić. 
Na etapie szycia zadowolenia nie zarejestrowałam, a teraz jest "całkiem całkiem". Najbardziej cieszą mnie guziki. Jeśli gdzieś już podobne widziałyście, zapewniam, że ja ich nie widziałam. Ogłaszam się ich autorem :D.
kolorystycznie bliżej prawdy, ale wciąż dość daleko


15 komentarzy:

  1. W kuśnierza się bawisz - no no ... fajnie, że poszukujesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kręcą mnie ciężkie robótki

      Usuń
  2. Ty patrzno - a mi wersja daleka od prawdy bardzo misię podoba, bo bardzo lubię takie kolorki!
    A guziki faktycznie fajnie pomyślane :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Krysiu :)
      ja też lubię rozmyte, ale nie w tonacji brąz

      Usuń
  3. No takie zadanie wymaga krzepy. Nie wiem czyjej bardziej, Twojej czy maszyny ;-)
    Z Ciebie JoAsiu to chyba filigranowa babeczka, a tu razem takie skóry ujarzmiłyście ;-) bardzo podobają mi się te poduchy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak, filigranowa ;), bardziej tur niż sarenka :D
      jestem wielkolud :)))

      dziękuję :*

      Usuń
  4. ale fajne....
    podziwiam Cię za samozaparcie... bo aż strach pomyśleć o 4 warstwach skóry pod zwykłą stopką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Kasiu
      jak myślisz, Twoja przemysłówka da radę?

      Usuń
  5. Fajowe, a torby to już Ci zazdroszczę... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, dzięki.
      Nie wiem, czy uda mi się plan zrealizować. Ścieg wyszedł nierównej długości. Na torbie by mnie to drażniło. Może ręcznie uszyję... Sama nie wiem.

      Usuń
    2. No tak, ciężka sprawa. Może uszyć i wesprzeć się czyjąś silniejszą maszyną? Kurcze, moja ledwie zipie przy szyciu jeansu, a skóry to chyba by nie dała rady...

      Usuń
  6. a jaką Gosia masz maszynę?
    moja elna (chwalę ją po raz enty) szyje jeans wspaniale
    horizon się męczy, ale nie próbowałam z górnym transportem, może też by szło dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucznik 451 - prehistoria ;) . Uszyłam na nim już chyba wszystko (kurtkę, płaszcz, dziesiątki bluzek, spódnic, spodni, żakiety, a nawet - garnitur dla męża wieki temu).
      Ciuchy szyję z rzadka, nie lubię już, teraz dobijam ją patchworkiem i cały czas myślę o następczyni, i nie umiem się zdecydować co i czy naprawdę chcę :)))

      Usuń
    2. aaa, to Ty zostałaś Vievienne Westwood ;)
      Pooglądałam w sieci Twojego łucznika; jest wspaniały! Ile miejsca! Szyłabym do zarżnięcia, a jego chyba się nie da zepsuć.
      To może ktoś Ci w prezencie kupi albo wygrasz w jakimś konkursie? :D Byłoby najlepiej na Twoje dylematy.

      Usuń
    3. :D, ależ potrafisz rozbawić!!!
      No szyję, mam nadzieję, że nie uda mi się go wykończyć.
      Łucznik z żelaza ;)

      Usuń