w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

28 listopada 2015

królowa jednego strzału

Wychodzi mi za pierwszym razem. Potem jest tylko gorzej.

Lamówka woła o pomstę do nieba. Szczególnie lewa strona, która miała być zamiennie prawą. Fuj.
strona prawa
strona lewa


14 komentarzy:

  1. No nie, to tylko gorszy moment! Przecież wychodzą Ci lamówki takie jak chcesz, kiedy chcesz, nie? Widać tym razem chciałaś, żeby wyszły takie właśnie i już :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pikowanie jest super, bardzo takie lubię!

    OdpowiedzUsuń
  3. rozumiem, że mnie pocieszacie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ja po prostu napisałam co mi się podoba :) Przecież gdybyś chciała, mogłabyś poprawić jak jesteś niezadowolona?

      Usuń
    2. po uszyciu pierwszej uznałam, że lepiej nie będzie, nie ten dzień
      potrzebowałam na cito

      Usuń
  4. Jo, zastosowałaś chyba jakąś inną metodę szycia lamówki, bo widać szew na prawej i na lewej stronie? Korzystałaś z klipsów przy przyszywaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez klipsów
      Zwijaczem do lamówki (5 cm) robię lamówkę. Zaprasowuję na pół. Rozkładam lamówkę, żeby mieć pojedynczy pasek materiału. Żeby sobie trochę ułatwić przyszywam od spodu (prawe do prawego). Zaginam lamówkę po wcześniejszych śladach i przyszywam od góry. Wyszło fatalnie.
      Lepiej mi poszło, gdy szyłam na żywca, bez wcześniejszego łączenia ze spodem. To powinno wyglądać tak jak w narzucie z tego wpisu http://johosomedoings.blogspot.com/2014/09/patchworkowy-oszukaniec.html

      Usuń
    2. Wniosek: tylko na żywca ;)

      Usuń
  5. Mnie jak się coś nie podoba , to klnę , pruję i szyję od nowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja szybko się zniechęcam
      a pruć nie cierpię

      Usuń
  6. Bez okularów nikt nie zauważy ;-) I zgadzam się, że pikowanie jest fajne :-) Ja mam trochę inny sposób, bo taką lamówką zaprasowaną do środka też mi się rozjeżdża i żadne trzymadło nie pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  7. podobno trening czyni mistrza ;)
    jeszcze kiedyś zaryzykuję, a najładniej wychodzi mi przyszywana ręcznie, ale nie zawsze mam ochotę dziubdziać ręcznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już dawno zrezygnowałam z szycia lewej strony lamówki na maszynie. Wszystkie (prawie) szyję ręcznie :) Dodam, że bardzo to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szyłam Michałkowi koc na urodziny i zaryzykowałam, spróbowałam jeszcze raz. Przy podkładkach popełniłam błąd; nie chciało mi się stopki zmieniać. Szyłam lamówkę ze stopką krawędziową i za blisko brzegu przyszyłam lewą stronę, nie zapanowałam potem nad wierzchem, lamówka za bardzo ruchoma była. Przy kocu użyłam z centralnym prowadnikiem i jest ok, tzn. jest taka jak być powinna.

    OdpowiedzUsuń