w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

23 kwietnia 2016

take trzy minus 1

Robię kompulsywne zakupy. Mam tendencję do robienia zakupów na wypadek wojny.
Leczę się sama. Próbuję.
W tamtym roku wyczyściłam szafy z wieeelu ubrań. Oddałam pościel. Zredukowałam gary. Wydałam mnóstwo dywanów. "Uzbierały się" z czterech mieszkań. Powyrzucałam bibeloty. Jest jeszcze parę miejsc i zagadnień strategicznych. Staram się.
W związku z tym, że mam plany -10, sprzedałam parę jeansów ojcu M. Niech ma fajne spodnie.
Można powiedzieć, że zrobiłam dwa kroki do tyłu i jeden do przodu.

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. To wygląda rzeczywiście jak mobilizacja na wypadek W. :(

      Usuń
    2. Maniu, z tego powodu poszłam dobrowolnie na wiadomy odwyk. Na zmianę nawyku potrzeba jakieś półtora miesiąca. Może już jestem nawet zdrowa? ;)

      Usuń
  2. Trochę myślałam o tym, co napisałaś.
    Raczej nie mam tego problemu, bo jak mantrę powtarzam sobie, że nie będę zamieniała życia na rzeczy (chodzi o wydawanie pieniędzy, na których zarabianie poświęca się czas)
    U mnie działa.
    Życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń