w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

13 lipca 2016

prawie jak szóstka w totka i nawet firanka z rosołem tego nie zespują

Dzień zaczął się jak zwykle, po budziku. A potem ruszyło i wcale nie zapowiadało się, że będzie tak ciekawie.
Nałożyłam dzisiaj sandały. Pierwszy raz w tym roku. Piszę, bo to dość istotne i pojawi się w dalszej części opowieści. Nie lubię chodzić do pracy z gołymi stopami, bo czuję się naga. I nieważne, że mam obuwie służbowe, w które przebieram się od razu po wejściu do biura. Chodzi o to poczucie intymności; jedna nie pokaże pępka, druga gołych pleców, trzecia pachy, a ja nie lubię swoich stóp na ogólnym widoku. Pachy też nie pokażę, ani pleców, ani pępka (nie mam za to problemów z odznaczającymi się sutkami). 
Popracowałam pilnie. O dwunastej poszłam na obiad. Dostałam podwójnie surówek za połowę normalnej ceny. Pani mnie lubi, pani mnie dokarmia (jakie to jest miłe! obcy cżłowiek!). 
Po pięciu godzinach pracy (super pracuje się przez 5 godzin) pojechałam do umówionego dzień wcześniej doktora . Fartem umówionego. Terminy są na grudzień. Pan doktor powiedział mi, że z moich kolan będą ludzie. Dał też kolejny namiar do sprawdzenia. 
Potem, w oczekiwaniu na spotkanie z Uhatką i Wiesią, trochę się niezobowiązująco poszwędałam i za grosze kupiłam lniany szal. W regularnej cenie bym go nie kupiła, byłoby mi szkoda 70 zł.
Oto i szal, a raczej jego zbliżenie:
U Wiesi poleżałam na trawie. Zdjęcie mam, ale nie pokażę. I teraz wkraczają sandały. A nawet wkroczyły wcześniej. Spodobały się Uli. Wiesia natomiast pochwaliła moje stopy. I nie byłoby komplementu, gdyby nie sandały! To tak, jakby łysy mężczyzna zlikwidował po x latach zaczeskę i zaczęły się za nim oglądać zachwycone kobiety. To jest takie samopoczucie! 

Głupoty wypisuję, bo jestem na haju ;).

Umówiłyśmy się na kolejne spotkanie, ze szmatkami w roli głównej. W związku z tym, że potrzebne nam będzie białe płótno, pojechałam do sklepu na literę T kupić prześcieradło. 
Najpierw salonik prasowy wszedł mi w oczy i kupiłam Amy. Czekałam na ten film, nie było mi dane zobaczyć go w kinie.

Zapłaciłam za Amy i zobaczyłam książkę. Jestem bardzo ciekawa treści, bo pamiętam z jakiegoś starego wywiadu, że pan Eichelberger ma patchworkową rodzinę.
Weszłam do T. i od razu zobaczyłam skrzynki na ścinki.
Potem wzięłam prześcieradło. 
A potem mojemu kociemu dziecku koszulkę. Kocie dziecko z taką koszulką! Już widzę jak się młody cieszy. 
Potem odłożyłam prześcieradło. Mam przecież w domu biały materiał. Jest "nie bardzo", ale przecież wystarczy.
A potem z przyjemnością uległam kwiatkom.
Uwierzcie mi na słowo, że są na ładnym granacie. 
Potem wróciłam do domu, zabierając po drodze autostopowiczów, choć obiecałam sobie dwa lata temu, że nigdy więcej. 
Następnie zaskoczyła mnie swym widokiem firanka. 
Wzięła i spadła. Odbieram to jako sygnał "wypierz mnie, już niżej się nie da upaść". 
I jeszcze golonki indycze zagroziły, że jutro będą śmierdzieć. Nie miałam wyjścia. Musiałam się zająć. Współczuję sąsiadom. Rosół czuć w całym pionie. 

To jest post afirmacyjny, najlepszy na jaki mnie stać.

A! Jeszcze majtki udało mi się kupić. A dobre majtki to nie taka prosta sprawa. 







 

23 komentarze:

  1. Koszulka wymiata! A firance powiedz, że... leniwa... jest ;-) Co innego przyszło mi na język, ale...
    Obłowiłaś się. Włączając koplementy. Lubię takie dni :-)

    No i obuwie służbowe mnie szczerze zaintrygowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firanka jest franca. Gdzież tak odpaść od futryny i straszyć.

      Basiu, ja też lubię takie dni. Bardzo lubię. I możliwe, że dopiero teraz je dostrzegam.

      Obuwie jak obuwie ;). Czarne.

      Usuń
  2. "W życiu piękne są tylko chwile...la lala la la" :)

    Pana E. niestety nie cenię, w sprawie dzieci polecam Justynę Dąbrowksą.

    Rosół wybaczam, ale nie jadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pod wpływem impulsu kupiłam, bo mi się przypomniał wywiad
      zdania jeszcze nie mam, a o J.D. słyszałam, ale nic nie czytałam

      wybacz podwójnie, bo też nie jadam

      Usuń
  3. Kochana, koszulka super! Skrzynki na ścinki zazdraszczam (taka cudnie płaska!) Komplementy słodkie - czasem trzeba posmakować! Ale mnie najbardziej cieszą twoje kolana!!! Zrobiłaś mi dzień i nawet indycze golonki mi go nie zepsują! A na marginesie - czy my mamy wspólnych przodków? (Późniejszych niż małpy, proszę: ja nie wychodzę z domu bez skarpetek. Także w sandałach, niestety)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danka, nie jest płaska. Jest bardzo niepłaska, bo ma 8,5 cm wysokości, "sprytnie" zdjęcie zrobiłam.
      Kolana mnie też cieszą, mam nadzieję, że nie jestem uczulona na żaden składnik leku i w połowie września będę skakać jak młoda kozica. Przynajmniej z pokoju do pokoju.
      Nie mamy wspólnych przodków! Jeszcze piętnaście lat temu nakładałam sandały w maju i zdejmowałam w październiku. Bez skarpet.
      Mamy wspólnych przodków w innych dziwactwach ;)

      PS
      kupić Ci pojemnik?

      Usuń
    2. Szkooooda.... ;)
      A pojemnika niepłaskiego nie chcę, tj. dziękuję nie. Dałam się omamić, spryciulo!

      Usuń
  4. A te kwiatki to w sklepie na Te? Bo nigdy mi nie przyszło do głowy działu tekstylnego przeglądać pod kątem wiadomego wykorzystania. Widzę, że duży błąd. Zawsze można coś dorzucić do marchewki bardziej przydatnego :) "Amy" widziałam w kinie - podobał mi się, z filmów okołomuzycznych wolę jednak "Sugar Man" o Rodriguezie. I sandałów też nie lubię (same kompleksy)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, w sklepie, ale na bluzce występują :D. Sugar Man - widziałam, trochę stracił obraz w moich oczach po przeczytaniu, że to nie do końca tak było jak przestawili.

      A Amy uwielbiałam za Jej życia i wiedziałam, że to się nie skończy dobrze.

      Usuń
    2. Nie tak jak w filmie? Nocoty! A ja im uwierzyłam. Amy - lubię jej muzykę, ale cena jaką za to zapłaciła... Na bluzce? Bluzek to już wogóle nie oglądam w sklepie na Te. Nie wiedziałam, że tak dużo tracę. Bluzki, gatki i prześcieradła.

      Usuń
    3. Mają teraz radykalne przemeblowanie. I tak ładnie się zrobiło. A jakie ubrania fajne!

      Nie tak jak w filmie :D

      Usuń
    4. Byłam w sklepie na T. Kupiłam dwa prześcieradła w promocyjnej cenie. Wszystko przez Ciebie! Dotąd kupowałam tam jedzenie i chemię. Nic już nie będzie takie samo.

      Usuń
    5. :D :D :D
      chcesz powiedzieć, że mam Cię na sumieniu? :D
      ale widziałaś, że część jest z domieszką poliestru?
      mam nadzieję, że widziałaś, bo będę mieć Cię na sumieniu

      Usuń
  5. Hm. Ja z gołymi stopami chodzę. Ale nie zasnę. Śpię tylko w skarpetach :/
    Dawno w T nie byłam. A na pewno nie na ciuszych zakupach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, mi się kiedyś wydawało, że inaczej niż na brzuchu to się nie da spać. A dziś nie potrafiłabym tak zasnąć, leżeć jestem w stanie nie więcej jak dziesięć minut. Życzę Ci wyskoczenia ze skarpet. Uwolnij stopy! ;)
      Sporadycznie zasypiam w skarpetach, gdy nie mogę się rozgrzać. Ale w nocy zdejmuję.

      Usuń
  6. Matko jak ja się uśmiałam :D
    A firanka mnie dobiła :) Żeby nie powiedzieć pokaż mi jakie kupiłaś... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja się cieszę, że się pośmiałaś :-)

      Usuń
  7. Przeczytałam J. Twój post. Udało mi się go zaskoczyć, a to nie jest łatwe. Pośmialiśmy się jeszcze oboje. Więcej nie powiem :D
    Pozdrawiamy :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja lubię takie posty ! Robią dzień, a mnie właśnie wieczór po powrocie spod palmy na brexitową Wyspę ( pod palmą nie byłam na północy - na wściekle upalnym portugalskim południu - jeden pan taksówkarz powiedział ,że tak ok 30- 32 to normalka w lipcu , ale 39 to niezwyczajne , no ! )
    Sandały pierwszy raz od lat bez skarpetek nosiłam teraz w Portugalii , a i tak bywało mi chłodno w stopy !!! O spaniu już nie mówię - z Aploszką klub chyba założyć przyjdzie !..
    Ależ się w tym sklepie obłowiłaś - hohoho , Ela Zeman - w sklepie na T warto od czasu do czasu obejrzeć stoiska z odzieżą, już kilka niezłych bluzek dobrze mi służy a i spódnicę fajną (przecenioną ! ) przed wyjazdem upolowałam i nawet ją ponosiłam !!

    Uff - ale się rozpisałam, ale nareszcie na swoim po tygodniowym przymusowym postoju !

    A NAJBARDZIEJ MNIE UCIESZYŁA WIADOMOŚĆ OD DOKTORA !! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróóóóóć, czekam na Cię. Cieszę się z Twojej Portugalii.

      Usuń
  9. No wiesz, szal kupiłaś i nie pokazałaś nam !?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula, zapomniałam! Byłam Wami zaaferowana.

      Usuń