w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

9 stycznia 2017

Kocie sprawy

Kilka lat temu lekarz do M.: Króliczku, podnieś koszulkę.
M. do lekarza (którego notabene panicznie się bał, bo pan przyjmował pacjentów w czarnej skórzanej kamizelce): Ewentualnie to ja mogę być kotkiem.

Kotki trochę spadły z piedestału, odkąd pojawił się pies. Ale wciąż są na specjalnych prawach.
M. mówi, że etui nie podoba mu się, tylko bardzo się podoba.
Dziękował mi kilka razy. A dostał ok. 17.30.

Konstrukcję etui podpatrzyłam u Wiesi.

A tak wyglądają kocie sprawy w użyciu. Młody prawie non stop czyta. Powinnam odpalić jakiś licznik. Szkoda, że nie wpadłam na to kilka dni temu.



9 komentarzy:

  1. Świetne etui:)
    Lubię Młodych Czytających :D

    OdpowiedzUsuń
  2. M. raczej z 52 nie będzie miał problemu.
    Ta historia z kotkiem zapadła mi w serce, nie wspominając o M.
    Etui - ha! Open... jest jak open :) Lubię takie przemyślnie uszyte i ładne rzeczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie miał. Doliczyliśmy się pięciu.
      M. na open zareagował podobnie. :D
      :*

      Usuń
  3. super okładka! w domu też mam czytelniczkę, złapałam się ostatnio że ja od czytania odganiam bo przestała za rzeczywistością nadążać ;) jak dostanie czytnik to będe pamiętać o inspiracji okładkowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula, u mnie utrata kontaktu z rzeczywistością już nastąpiła. Też odganiam, bo równowagi brak. Ustaliliśmy ostatnio, że najpierw robi "obowiązki", a potem może czytać do upadłego.
      Okładkę musiałam uszyć, bo oryginalna się rozpadła. M. zabiera czytnik do szkoły, bałam się o ekran.

      Usuń
  4. Świetny ten futeralik okładka ! Bardzo mi się podoba ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Maniu. :*

      Usuń
    2. a powiem Ci, że nawet jestem zadowolona

      Usuń