w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

17 kwietnia 2017

dekatyzować!

Regularnie brałam/biorę udział w loterii "a może się nie zbiegnie". Z uwagą oglądam materiały, szukając oznak podstępu i przyszłej klęski. I pamiętam, że przy tym materiale miałam lekkie wątpliwości, ale uznałam, że jest dość elastyczny i miękki, a gdy się lekko skurczy, nic wielkiego się nie stanie. Stało się. Przed praniem dywanik wyglądał tak: wpis z 15.08.2015.
Od pierwszego prania próbowałam ignorować deformację. W amoku przedświątecznego sprzątania, a łapałam po kolei wszystko, co w zasięgu wzroku, a nie było oknem, złapałam suszący się dywanik i wydałam wyrok "koniec z tobą". Zaczęłam pruć mokry, żeby nie przeszły mi chęci na robienie poprawek.
Widać na zdjęciu jak bardzo skurczył się spód. Na prawej stronie były już góry i doliny, które próbowałam uklepywać żelazkiem.
Pocięłam spód na 2" paski i zrobiłam lamówkę, jeden brzeg obrzuciłam overlockiem. 
Po poprawkach to już inny dywanik, zastanawiam się, czy M. zauważy różnicę.
Lewa strona


10 komentarzy:

  1. Ale nie musiałaś wypruwać pikowania? Mam taki quilt, w ktorym skurczylo sie wypełnienie. Bardzo mi szkoda, bo wierzch jest super.Twoj uratowany dywanik jest swietny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Elu, nie musiałam. Paski były przyszyte tylko do wypełnienia. Na skurczone wypełnienie nie ma niestety już żadnej rady. Muszę zdekatyzować swoje. Nie przeżyłabym skurczenia OBW albo kafeljo.

      Usuń
  2. O! jednak :)
    Dekatyzować - zgadzam się. Wszystko bez wyjątku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dekatyzuje wszystko. Dobrze ze twoj sie udalo naprawic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku wszystko prałam, a potem, wraz ze wzrostem amerykańców w szafie, stopniowo odchodziłam od dobrej szkoły, no i efekt jak na zdjęciu

      Usuń
  4. Taaaa.... ta dekatyzacja. Może i ja pokażę światu lisa ku przestrodze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lisek robi piorunujące wrażenie. Da do myślenia.

      Usuń
    2. Chciałabym zpbaczyć liska Aniu...

      Usuń
  5. Współczuję dodatkowej pracy. Też zdarza mi się nie prać, tylko prasować z parą, choć na prawdę sporadycznie. No i oklaski za umiejętność wybrnięcia z takiej sytuacji - wyszło dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń