w razie potrzeby:
johodoings@gmail.com

28 maja 2017

co robię, gdy mnie tu nie ma

Babok spod Kolbuszowej, uszyty na konkurs SPP "Raz na ludowo".
fot. M. Pucek
 M. próbuje sił w patchworku. Top już mamy gotowy.
 Tu ja próbowałam sił w pikowaniu przy linijce, za linijkę robił świecznik.
 lewa strona
Miałam przyjemność testować wzór szala Gala G autorstwa Yellow Mleczyk. Bardzo polecam. Jest prosty, popełnione błędy łatwo korygować i przyjemnie zajmuje ręce, gdy maszyna schowana. Schowałam ją na cztery dni.
Link do wzoru: http://yellowmleczyk.blogspot.com/2017/05/duga-historia-szybkiego-udziergu.html
 Od tygodnia haftuję buty. Jeszcze jakieś 2/3 drugiego do końca.

4 komentarze:

  1. Wiele się u Ciebie dzieje gdy na blogu cisza! Brawo!
    Strach na wróbel jest urzekający. Folklor na 100%
    Rośnie nam młode pokolenie quilterów :)
    Pozdrawiam
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały polny strach. Super pomysł z tym naszytym odzieniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałaś dodać, że pozbywasz się topów ;)
    Sporo tego, co robisz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O - M. jak równiutko składa :. Szal fajny - zaraziłam się drutami od Ciebie i Wiesi. Obrus baaardzo, o butach nie wspominając :D

    OdpowiedzUsuń